Ten wpis został dodany
dnia 21-01-2010 (Thursday) o 12:50 pm w kategorii Skate stuff, Skateboard.
Możesz śledzić odpowiedzi na niego przez RSS 2.0.
Możesz zostawić odpowiedź lub ślad (TrackBack) z Twojej własnej strony.
“Młodsi może niech się wypowiedzą w komentarzach czy coś ostatnio pozbijali do kupy.”
No to ja jako młodszy skejt się wypowiem, na budowę przeszkód zajawe miałem i miec bede zawsze. Czasy gdy jezdzlismy na wlasnorecznie zbudowanym parku wspominam najlepiej, po jakimś czasie wyjebali nam przeszkody i byla lipa teraz stoi prawdziwy park a gówniarze jeszcze narzekaja. Cala fazka z wyjebaniem parku opisana jest pod tym linkiem: http://www.krosno24.pl/informacje.php3?id=1759
Taak, taki paleciak to jest dopiero zajawa. Mamy na sk8parku podobny, tyle, że betonowy, większy, “lepsiejszy”. Ale nie ma on tego klimatu, pani z Metalzbytu obok ciągle się nie dowiedziała, że przed oknem firmy czasami stoją ich kątowniki. A gotowiec?… Pojeździsz chwilę, i się znudzisz, bo nie wiesz, ile pracy trzeba w to włożyć, ile naszą pracę trzeba udoskonalać…
Heh,dobra tego piątaka to możecie rzucić dzieciakom na Haiti, pewnie są wśród nich jakieś skejty. Z dubeltówką to była dobra historia bo powstała ona chyba w 1998 roku, kiedy jeździłem z takim ziomeczkiem z Nowej Huty Pelem - zdrówka kumie! Ten to był też dobry wariat, mieszkał na 2 pułku lotnictwa w bloku o nazwie chyba jakoś tak uroczo Bronx, non toper obstawa klatki itp. a weekendowo udzielał się jako kierowca na wjazdach osiedlowych, dyskotekowych, sklepowych itp, był złotą rączką i jak zrobił mikser to doszliśmy do wniosku że rurce też podoła. Problem był taki, że w tym czasie z deską nie było zbyt popularnie, ja jeździłem tylko po hucie a nie z chłopakami z centrum i przeszkody widziałem tylko z daleka, bo wtedy żeby pojeździć z jakąś obcą ekipą to nie było takie proste, trzeba sie było wkupić w łaski, zajarać itp. Ok, ale jak się zabraliśmy za projektowanie rurki, to zasadniczym pytaniem była jej wysokość, niestety żaden z nas nie bardzo to ogarniał, nie mówiąc o tym żeby jeździł na czymś takim. Przekminiliśmy żeby zrobić taką na jaką wysokość wyskakujemy. Jako ze Pele skakał na luzaku przez takie zielone ławki z oparciem a ja tylko na kilka decków, to wyciągnęliśmy średnią. Na wszelki wypadek nóżki były dokręcane, tak żeby w razie czegoś dorobić odpowiednie. Na drugi wszelki wypadek to zrobiliśmy trzecią nóżkę, tak żeby się rurka w pół nie złamała:)szybko odeszliśmy od jej dokręcania bo to w sumie nic nie dawało a była tak ciężka jak cholera, mało tego jak się jej dobrze przypatrzycie to jest ona nawet tak lekko wypukła w górę, kawał dobrej stali. Na trzeci wszelki wypadek i to był hit, zrobiliśmy nie jedną rurkę bo wydawało nam się że będzie się ciężko na niej utrzymać to zrobiliśmy dwie, tak powstała “dubeltówka”. Kurda gdzie myśmy tego po Krakowie potem nie taskali to szok. Kilak razy znikała, znów się odnajdywała i wracała. Teraz stoi w poolu i fajnie popatrzeć jak jeżdżą na niej dzieciaki, których nawet na świecie nie było jak ona powstawała:)heh. Na niej wielu krakowskich deskorolkowców nauczyło się swojego pierwszego boarda, grinda i tak dalej. Wokół niej organizowało się życie towarzyskie i skejtowa Klima tamtych czasów. Zima nigdy nie była problemem, brałeś ją do fury i jechało w nocy na kryty parking. Dla mnie to najlepsza zajawka na świecie, tyle razy co ona mnie stłamsiła i tyle razy co dała satysfakcję to nie da się zliczyć. Pomimo że teraz nie mieszkam w KRK, to nie wezmę jej stamtąd, bo jej miejscem jest Kraków, jest z nim nierozerwalnie związana. Podobnie jak bowl którego budowałem własnymi rękami, to żadna inna przeszkoda później nie dała mi takiej satysfakcji jak ona. To jest właśnie ta zajawka budowania i jazdy w postawionym przez Ciebie miejscu, od A do Z. Żaden skatepark tego nie zrekompensuje, choć też daje Ci frajdę. Zapytajcie chłopaków, którzy już nie jeżdżą, co pamiętają z tych starych czasów najbardziej:) Zajebisty artykuł Kuba!
zajawa artykuł ! Jednak trudno wytłumaczyć skejtuchą jaką zajawą jest robić coś jeździć na tym walczyć o to i w ogóle… sam z grupką znajomych staramy się zrobić maks dobry spot w pustym zbiorniku wodnym blisko skateparku w Sosnowcu. Jednak bliskośc skateparku to jest problem Wielu ludzią się nie chce złożyć się na materiały czy wziąść się do roboty BO PO CO jak mamy skatepark? jak na razie powstał murek na Banku zrobilismy podjazd wyrównaliśmy bank, do tego chłopaki na BMXach zrobili boxa. Na razie jest zima ale mam nadzieje ze coś z tego więcej wyjdzie:) pod tym linkiem kilka zdjęć miejscówy : http://golanbezkolan.blox.pl/2009/09/Basen-Zerom.html#ListaKomentarzy Zapraszam na spocik SOSNOWIEC ! PIONA za artykuł !
Pamietam jak pare lat temu robilismy boksa tzw paleciaka z dziadkiem kolegi ktory caly czas pouczal nas ze gwozdzi nie umiemy wbijac. Cytuje “Chlopaki jaja juz macie obrosniete a gwozdzia nie potraficie prosto wbic i tylko na tych skejtach jedzicie zamiast sie wziasc za jakie dupy”.
W efekcie zrobil nam zajebisty boks ktory sluzyl nam przez rok a w zimie na snowskate zesmy po nim smigali. Nigdy sie tak dobrze nie jedzie jak po swoim !!!
21-01-2010 4:39 pm
“Młodsi może niech się wypowiedzą w komentarzach czy coś ostatnio pozbijali do kupy.”
No to ja jako młodszy skejt się wypowiem, na budowę przeszkód zajawe miałem i miec bede zawsze. Czasy gdy jezdzlismy na wlasnorecznie zbudowanym parku wspominam najlepiej, po jakimś czasie wyjebali nam przeszkody i byla lipa teraz stoi prawdziwy park a gówniarze jeszcze narzekaja. Cala fazka z wyjebaniem parku opisana jest pod tym linkiem: http://www.krosno24.pl/informacje.php3?id=1759
21-01-2010 6:10 pm
Taak, taki paleciak to jest dopiero zajawa. Mamy na sk8parku podobny, tyle, że betonowy, większy, “lepsiejszy”. Ale nie ma on tego klimatu, pani z Metalzbytu obok ciągle się nie dowiedziała, że przed oknem firmy czasami stoją ich kątowniki. A gotowiec?… Pojeździsz chwilę, i się znudzisz, bo nie wiesz, ile pracy trzeba w to włożyć, ile naszą pracę trzeba udoskonalać…
21-01-2010 11:58 pm
bukowno moze sie pochwalic swoimi hand mejdami
tutez przyklad mamy na wyzej pokazanych zdjeciach…
22-01-2010 12:33 pm
Heh,dobra tego piątaka to możecie rzucić dzieciakom na Haiti, pewnie są wśród nich jakieś skejty. Z dubeltówką to była dobra historia bo powstała ona chyba w 1998 roku, kiedy jeździłem z takim ziomeczkiem z Nowej Huty Pelem - zdrówka kumie! Ten to był też dobry wariat, mieszkał na 2 pułku lotnictwa w bloku o nazwie chyba jakoś tak uroczo Bronx, non toper obstawa klatki itp. a weekendowo udzielał się jako kierowca na wjazdach osiedlowych, dyskotekowych, sklepowych itp, był złotą rączką i jak zrobił mikser to doszliśmy do wniosku że rurce też podoła. Problem był taki, że w tym czasie z deską nie było zbyt popularnie, ja jeździłem tylko po hucie a nie z chłopakami z centrum i przeszkody widziałem tylko z daleka, bo wtedy żeby pojeździć z jakąś obcą ekipą to nie było takie proste, trzeba sie było wkupić w łaski, zajarać itp. Ok, ale jak się zabraliśmy za projektowanie rurki, to zasadniczym pytaniem była jej wysokość, niestety żaden z nas nie bardzo to ogarniał, nie mówiąc o tym żeby jeździł na czymś takim. Przekminiliśmy żeby zrobić taką na jaką wysokość wyskakujemy. Jako ze Pele skakał na luzaku przez takie zielone ławki z oparciem a ja tylko na kilka decków, to wyciągnęliśmy średnią. Na wszelki wypadek nóżki były dokręcane, tak żeby w razie czegoś dorobić odpowiednie. Na drugi wszelki wypadek to zrobiliśmy trzecią nóżkę, tak żeby się rurka w pół nie złamała:)szybko odeszliśmy od jej dokręcania bo to w sumie nic nie dawało a była tak ciężka jak cholera, mało tego jak się jej dobrze przypatrzycie to jest ona nawet tak lekko wypukła w górę, kawał dobrej stali. Na trzeci wszelki wypadek i to był hit, zrobiliśmy nie jedną rurkę bo wydawało nam się że będzie się ciężko na niej utrzymać to zrobiliśmy dwie, tak powstała “dubeltówka”. Kurda gdzie myśmy tego po Krakowie potem nie taskali to szok. Kilak razy znikała, znów się odnajdywała i wracała. Teraz stoi w poolu i fajnie popatrzeć jak jeżdżą na niej dzieciaki, których nawet na świecie nie było jak ona powstawała:)heh. Na niej wielu krakowskich deskorolkowców nauczyło się swojego pierwszego boarda, grinda i tak dalej. Wokół niej organizowało się życie towarzyskie i skejtowa Klima tamtych czasów. Zima nigdy nie była problemem, brałeś ją do fury i jechało w nocy na kryty parking. Dla mnie to najlepsza zajawka na świecie, tyle razy co ona mnie stłamsiła i tyle razy co dała satysfakcję to nie da się zliczyć. Pomimo że teraz nie mieszkam w KRK, to nie wezmę jej stamtąd, bo jej miejscem jest Kraków, jest z nim nierozerwalnie związana. Podobnie jak bowl którego budowałem własnymi rękami, to żadna inna przeszkoda później nie dała mi takiej satysfakcji jak ona. To jest właśnie ta zajawka budowania i jazdy w postawionym przez Ciebie miejscu, od A do Z. Żaden skatepark tego nie zrekompensuje, choć też daje Ci frajdę. Zapytajcie chłopaków, którzy już nie jeżdżą, co pamiętają z tych starych czasów najbardziej:) Zajebisty artykuł Kuba!
26-01-2010 3:30 pm
dubeltówa to wciąż najlepsza rura na której jeździłem.
dobrze że stoi sobie spokojnie na poolu.
27-01-2010 10:24 pm
zajawa artykuł ! Jednak trudno wytłumaczyć skejtuchą jaką zajawą jest robić coś jeździć na tym walczyć o to i w ogóle… sam z grupką znajomych staramy się zrobić maks dobry spot w pustym zbiorniku wodnym blisko skateparku w Sosnowcu. Jednak bliskośc skateparku to jest problem
Wielu ludzią się nie chce złożyć się na materiały czy wziąść się do roboty
BO PO CO jak mamy skatepark? jak na razie powstał murek na Banku zrobilismy podjazd wyrównaliśmy bank, do tego chłopaki na BMXach zrobili boxa. Na razie jest zima ale mam nadzieje ze coś z tego więcej wyjdzie:) pod tym linkiem kilka zdjęć miejscówy : http://golanbezkolan.blox.pl/2009/09/Basen-Zerom.html#ListaKomentarzy Zapraszam na spocik
SOSNOWIEC ! PIONA za artykuł !
02-02-2010 12:50 pm
Pamietam jak pare lat temu robilismy boksa tzw paleciaka z dziadkiem kolegi ktory caly czas pouczal nas ze gwozdzi nie umiemy wbijac. Cytuje “Chlopaki jaja juz macie obrosniete a gwozdzia nie potraficie prosto wbic i tylko na tych skejtach jedzicie zamiast sie wziasc za jakie dupy”.
W efekcie zrobil nam zajebisty boks ktory sluzyl nam przez rok a w zimie na snowskate zesmy po nim smigali. Nigdy sie tak dobrze nie jedzie jak po swoim !!!