Art
Ludzie
Media
Miejsca
Skatestuff
Wydarzenia
Short news
      O nas O nas Linki Kontakt rss



Skatestoppery, skateparki i street skating


Tagi: ,



12 odpowiedzi do “Skatestoppery, skateparki i street skating”

  1. skeit napisał(a):

    Jestem ciekawy czy jak ktoś się przewróci o takie coś i spadnie ze schodów i coś poważniejszego się stanie albo nawet zginie czy telewizja nie zareaguje i powoli bedą to usuwać.
    Oczywiście nikomu nie życze żeby się o to przewrócił

  2. KK napisał(a):

    u nas takie zrobili ale złomiarze szybko odkręcili i już nie ma… taka polska

  3. Kuba napisał(a):

    hahhah bo złomiarze to są buntownicy przeciwko systemowi i żaden Chris Loarie nie jest im straszny …

  4. sromski napisał(a):

    Ta Platforma (czyżby w SF?) wygląda tragicznie .te Bezsensownie porozrzucane druty aż rażą.
    W krk nie ma tego problemu ,zazwyczaj nowe obiekty są projektowane tak ,że z daleka slinka cieknie ale przy bliższym poznaniu okazują się nieużyte.Przykładowo pomnik Szopena na plantach,rondo mogilskie,pomnik na Piłsudskiego itd…

  5. Paweł napisał(a):

    Żądamy powrotu deskorolki do podziemia !!!

  6. Max napisał(a):

    Uważam ten artykuł za bardzo pokazujący rzeczywistość, jest świetnym przykładem na to że nie tylko w polsce jest źle z deskorolką, i każdy ma jakieś problemy. Lecz np. w Holandi gdy byłem tam w 2005 roku w Hadze i gdy pojechałem do Roterdamu to tam zobaczyłem coś niesamowitego tyle skejcików ile zbiera sie na dzień deskorolki było ustawionych przy jednych schodach natomiast przechodnie dopingowali klaszcząc skejtom. Było to coś niesamowitego. Gdy jechałem autem zauważyłem że pomiędzy ulicą dwu kierunkową jest trawa na której jest wielka rapa (vert) i pełno murzynów kołyszących sie pod muzyke Rap głośniki ustawione na rampie tak waliły że słyszałem to w aucie. dla graficzarzy w Roterdamie był wielki ogrodzony park do którego wchodzili i malowali po ścianach i dla holendrów jest to element sztuki pasji i szanują to że inni ludzie mają pasje którą pragną rozwijać i ograniczanie ich niczego nie zmieni. A u nas 2 bowle na całą Polske. Kinepolis (R.I.P) po uzgodnieniu z władzami kina nie było syfu i wszyscy sie pilnowali a i tak władze kina dały szanse tylko na rok mogli znaleździ chociaż rekompensate daż 8 tyś. i opłacić inny parking a poprostu wywalono skejtów na zbity pysk i rozwalili rampe. Jak widać Polska nas ogranicza.

  7. Golan napisał(a):

    Mistrz artykuł !! myśle że u nas na stop skatery jeszcze nie ma co narzekać, nawet powiem wiecej jest dobrze. Problemem jednak według mnie są ludzie przywiązujący się do jednej miejscowy lub skateparku, przez co bardzo rzadko ludzie chodzą na spoty, jak kręcą to ONE DAY In DA SZPARK… napisałem że przywiązujemy się do miejsców, to wedlug mnie tez duzy problem, pomijająć juz to że ludzie ze Śląska(gdzie mieszkam) jezdza INO na PTG ;D ale chodzi tu też o to że jak już sie wybieramy na spoty zaliczamy ciagle te same, nie szukając czegoś nowego a przecięż nasze miasta wciąż sie rozbudowują i naprawde z tymi miejscowkami wcale w Polsce źle nie jest a nawet ochrona i policja w wielu miastach nie jest aż tak źle nastawiona :) Dużo mozna by mówić na ten temat, ale bardzo dobrze że w tym artykule dotknąłeś tej sprawy a mianowicie jazdy ciagle w jednym miejscu i skupianiu sie tylko na progresie. Po co nam te triki jak nie przenosimy ich na spot? ;D dobra kończe. :D o JEB

  8. skeit napisał(a):

    Ja mieszkam aktualnie w Holandi i mam niedaleko Vert rampe wogole jest w pip skateparkow. A co prawda ludzie sa inaczej nastawieni i co chwile ej zrob ollie ej umiesz cos innego. Policja tez jezdze na sciezce rowerowej policja przejezdza i zrobilem double heela to mi klaskal koles.

  9. Kuba napisał(a):

    Chciałbym napisać coś może nie do końca związanego z tematem ale pewne sprawy trzeba wyjaśnić:

    Max napisał”

    ”……Kinepolis (R.I.P) po uzgodnieniu z władzami kina nie było syfu i wszyscy sie pilnowali a i tak władze kina dały szanse tylko na rok mogli znaleździ chociaż rekompensate daż 8 tyś. i opłacić inny parking a poprostu wywalono skejtów na zbity pysk i rozwalili rampe. Jak widać Polska nas ogranicza ”

    Jeżeli dobrze rozumiem, to z tego co piszesz wynika, że władze Kinepolis powinny deskorolkowcom korzystającym z ich parkingu zapłacić za to, że Ci wynieśli sie z tego terenu. Yyyyyy…no naprawdę nie wiem co odpowiedzieć. Może zacznijmy od początku …” po uzgodnieniu z władzami kina nie było syfu i wszyscy się pilnowali ”….nie wiem jak często bywałeś na kinie, jednak zapewniam się, że owy syf BYŁ i to cały czas. Gdyby nie KILKA osób zaangażowanych w to żeby jakoś kino funkcjonowało, dyrekcja znacznie wcześniej powiedziałaby - do widzenia ! Kolejna sprawa to rzekome ”odszkodowanie”, które jak twierdzisz powinni otrzymać deskorolkowcy. Kilka postów wcześniej został umieszczony artykuł gdzie jasno i wyraznie napisane jest, że poznańska społeczność deskorolkowa korzystała z tego miejsca wyłącznie DZIĘKI UPRZEJMOŚCI włodarzy Kinepolis. Nie wiem skąd wzięła się ta tajemnicza suma 8 tys, podejrzewam że wywnioskowałeś ją mniej więcej z ceny przeszkód jakie tam się znajdowały. Pamietaj jednak, że wszelkie zniszczenia ( pomalowane ściany, rozwalony dach) są mniej lub bardziej dziełem deskorolkowców i to własnie Kinepolis w rezultacie musiało za nie zapłacić. Ponad rok temu gdy dyrekcja po raz pierwszy zasygnalizowała akcje : koniec z deskorolką u nas, udało się dogadać jednak trzeba było wykonać wiele prac remontowych żeby jakoś spróbowac doprowadzić parking do pierwotnego wyglądu. Nie wszystko się udało , jednak szefostwo widząc dobre chęci z naszej strony pozwoliło nam dalej cieszyć się deskorolką na ich terenie. W tym roku prywatna firma wynajęła całą powierzchnie parkingu od Kinepolis a dyrekcja zobowiązała się doprowadzić go do używalności czyt. generalny remont ( to oznaczało również usunięcie deskorolkowców ) Koszty napraw całego parkingu wyniosły grubo ponad wspomniane 8 tysięcy. Dlatego kiedy prowadziliśmy z Winem rozmowy z szefami Kina, nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy prosimy ich o jakieś odszkodowanie czy coś w tym stylu. Pozostało jedynie podziękowąć za te lata kiedy mogliśmy gościć na tym terenie i go opuścić. Wieć uważam, że nie ma co za bardzo psioczyć na nich ponieważ jako prywatna firma , tyle lat godzili się na deskorolkę u nich i w rezultacie można powiedzieć że przejęli rolę miasta , które to przecież powinno zapewnić taki własnie obiekt.

    Trochę się rozpisałem ale pewne sprawy trzeba jak widać wyprostować. Poza tym nie ma co już za bardzo rozwodzić się nad deskorolką pod Kinepolis. Temat jest definitywnie skończony. W nowym DIZASTER MAG ukaże się jeszcze jeden krótki art i myślę, że ne ma co więcej rozkminiać tych kwestii. Trzeba patrzeć dalej. Obecnie w Poznaniu jest duża szansa na to, że powstanie kryty obiekt z prawdziwego zdarzenia i o tym pewnie będzie głośno za jakiś czas.

    pozdrawiam

  10. loll napisał(a):

    Stary nie traktuj malutkiej w polsce grupy deskorolkowcow z rowerzystami… wiekszosc to jakas zwykla paplanina ale ja sie pytam co to ma niby zmienic ? dziwicie sie ze tak wyrzucaja z miejscowek ? to zobaczcie jak faktycznie wygladaja murki na dodatek tona kiepow + rozjebane butelki jesli to byloby pod moim domem i mialbym za to placic to kazdy ten gowniarz dostal by go gebie. Zreszta deskorolka w polsce jest na tyle niszowym zjawiskiem( i takim pozostanie zawsze) ze to nie jest problemem i nigdy nie bedzie

  11. Boniek napisał(a):

    Ciekawy artykuł, w Polsce jest pod tym względem genialnie i prawie nie ma tego problemu. Ale za to mamy w naszym kraju strasznie dużo “selekcjonerów reprezentacji”. W tym przypadku “selekcjonerów przestrzeni miejskiej”. Jak jakiś ćwierćinteligent anty-esteta z któregoś z urzędów wpadnie na ten - jemu wydający się że fantastyczny - pomysł stopperów, to będziemy przeklinać dzień, w którym przeczytał o tych śmieciach na murkach. Dla opinii publicznej wystarczy argument:”żeby w Polsce było tak jak w Europie” i tu przykład Londynu. (Na marginesie, tacy ludzie mają tyle kompleksów, że zapominają że nie dość że jesteśmy w UE, to też leżymy w centrum Europy.) A ponieważ zmysł estetyczny w Polsce jest nadal bardzo niski (popatrzmy na brukowanie chodników fatalnie wyglądającą kostką), to obawiam się że te stoppery mogą trafić na dość podatny grunt. Obym się mylił, bo wtedy nie tylko chodniki będziemy mieć brzydkie, ale też i całą małą architekturę.

    A przcież te ulice i chodniki są miejscami publicznymi. Oznacza to, że należą również do skaterów. Mamy takie same prawa do tych miejsc, jak każdy inny. W tej przestrzeni publicznej jedni chodzą w gumofilcach, inni na szpilkach, jeszcze inni jeżdżą na hulajnogach. My jeździmy na deskorolkach. Jak będziemy mówić o tym że jest to czymś nadzwyczajnym, to w tym momencie sami sobie stawiamy bariery i sami siebie skazujemy na wykluczenie z tych publicznych miejsc (pomijam rolnicze zachowanie typu śmiecenie i pyskowanie do przechodniów).

    Warto pamiętać i tłumaczyć panom z wąsem, że skateboarding na ulicach jest rzeczą najzupełniej zwykłą i normalną. Polecam książkę Iana Bordena “Skateboarding, space and the city” (ciekawe naukowe opracowanie).

    Idąc za tą myślą, w Lublinie udało się przedstawić skateboarding jako: “stały element kultury miasta”. Jedną z cech rozwiniętych miast jest skateboarding. Kto tego nie rozumie, nie rozumie co to jest miasto. Urban space, baby.

    P.S. “W Polsce” deskorolka nie jest niszowym zjawiskiem i na pewno nigdy nie będzie. Polska naprawdę nie jest krajem debilów - że u nas zawsze musi być gorzej. Nie ma co siebie skazywać na wykluczenie.

  12. ja napisał(a):

    rozumiem jak by mieli na co stawiac te skate stoppery, jednak w polsce nie ma na czym :)

Zostaw odpowiedź


Katalog stron